Centrum Kongresowe w Graz, w którym odbył się 111 Kongres Esperantystów, znajduje się w samym centrum ponad 300 000-tysięcznego miasta.
To zabytkowy piękny budynek z 1885 r. Podczas Kongresu w 19 salach spotkało się ponad 1000 esperantystów z całego świata.W najpiękniejszej sali koncertowej – nazwanej salą Zamenhofa na czas kongresu, wysłuchałyśmy kilka przepięknych koncertów międzynarodowych, które na zawsze pozostaną nam w pamięci.
Uczestnicząc po raz pierwszy w Kongresie miałyśmy możliwość spotkać ludzi z różnych rejonów naszego Globu, których łączy język esperanto – niezwykły sposób porozumiewania się ponad granicami. Udało nam się porozmawiać – na podstawowym poziomie – z osobami z Francji, Turcji i Niemiec, co bardzo nas ucieszyło, bo okazało się nie takie niemożliwe, jak na początku myślałyśmy.
Wyjazd do Grazu umożliwił nam także poznanie rejonów Austrii i jej zabytków oraz innych miejsc na trasie w Węgrzech i Słowacji.
Uczestnictwo w Kongresie przekonało nas do podniesienia poprzeczki w nauce tego języka.
Kończąc – jedni śpiewem, drudzy wiedzą, inni sercem świat zdobyli a w esperanckiej naszej grupie – wszyscyśmy się polubili.
Ula Piasecka i Barbara Libera
W dniu 02 sierpnia 2026 w drugim dniu Kongresu w ramach Wieczoru Narodowego na scenę wchodzi dwóch facetów. Jeden taki poważny drugi taki bigbitowiec „na oko”. Okazuje się że to bracia Lugischowie ze Styrii.
Rozważny gra na rogu, waltorni, bardzo trudny instrument. Drugi na akordeonie, cytrze, harmonijce ustnej i obaj śpiewają. Dali taki popis muzyki klasycznej, ludowej że włos się na głowie jeży. Wirtuozi przez duże „W”.
Po nich na cenę wchodzi 16 par zespołu ludowego: panie ubrane w sukienki z gorsetem, bluzki i fartuchy, natomiast panowie w krótkich skórzanych portkach, białych koszulach, kamizelkach i grubych wełnianych skarpetach do kolan. Przy takim upale jaki panował to wielki szacun. Zespół tańczył pewnie ich tańce ludowe, było pięknie i różnorodnie.
Panowie wykonali tradycyjny taniec alpejski, Schuhplattler uderzając dłońmi o uda kolana i buty. Pary były mieszane wiekowo, młodzi ze starszymi. Starsi panowie z wdziękiem i gracją, młodzi jeszcze się uczą. Jedno co nas uderzyło w ich tańcu, to taki szacunek do siebie. Pary cały czas skupiały się na sobie, czule się obejmowały i patrzyły w oczy nie oglądały się za siebie ani w bok. Pan który im akompaniował też był super.
W Grazu natrafiliśmy na bar „Pierogarnia u ADRIANNY”, pierogi pierwsza klasa … ruskie, z serem, z mięsem, szpinakiem, kaszą gryczaną. Właścicielka to Polka, pochodzi z Mazur, gadatliwa i ciekawska. Mąż lekarz weterynarii, córka tenisistka.
Wszystko co fajne w końcu się kończy. W drodze powrotnej w busiku były przyśpiewki skomponowane na okoliczność i ogólne śpiewanie.
Wanda Śmigielska i Teresa Wartak
W Grazu, w centrum starego miasta, znajduje się Schlossberg. Jest to piękne, zielone, spacerowe wzgórze, z którego mogliśmy podziwiać wspaniały widok na miasto i okolice. Można tam wspiąć się pokonując 260 schodów, lub tak jak my, spacerkiem zacienionymi alejkami, inni skorzystali z windy (najszybszy środek transportu na szczyt) lub z kolejki Schlossbergbahn.
Na szczycie znajduje się wieża zegarowa, która jest symbolem Grazu oraz wiele zabytkowych budynków i atrakcji.
Kawiarnia na wyspie: Przez Graz przepływa rzeka Mur. Na środku tej rzeki, pod szklaną kopułą znajduje się pływająca budowla z bezpośrednim widokiem na wodę, gdzie można wypić kawę, lampkę wina lub zjeść małą przekąskę. Jest to kawiarnia Murinsel. Lody i chłodne napoje smakowały tam wybornie.
W drodze powrotnej zwiedziliśmy Eszterghom, czyli Ostrzychom, gdzie znajduje się wielka i wspaniała Bazylika. Miasteczko leży nad samych Dunajem, na granicy węgiersko-słowackiej i ma urok węgierskiej prowincji. Bazylika jest największym kościołem na Węgrzech.
Przyciąga setki tysięcy pątników rocznie. Z historią tego miejsca wiążą się dwa fakty powiązane z Polską. W tym miejscu był Jan III Sobieski po rozgromieniu Turków oraz w 1991 roku Jan Paweł II.
Wokół świątyni rozciąga się park, a ze wzgórza, na którym się znajduje, można podziwiać widok na Dunaj, Most Marii Walerii (córki Sissi i Franciszka Józefa) oraz Słowację.
Krystyna Sochacka
Opactwo Rein znajduje się 20 km na północ od Grazu. Jest to najstarszy istniejący klasztor cysterski na świecie, założony w 1129 roku.
Zachwyca piękną barokowa architekturą, bogato zdobionym wnętrzem i spokojna, historyczna atmosferą. Jest ważnym zabytkiem Styrii i miejscem, które łączy historię, sztukę oraz tradycję klasztorną. Zobaczyliśmy tam bogato wyposażona bibliotekę (średniowieczne manuskrypty i książki wydawane przez wieki funkcjonowania opactwa).
Zamek Eggenberg stoi poza centrum miasta Graz. Jest jednym z najpiękniejszych barokowych pałaców Austrii i znajduje się na liście UNESCO. Otoczony jest rozległym parkiem, w którym można podziwiać aleje, zabytkowe rzeźby i piękną przyrodę. Pałac wyróżnia się również symboliczną architekturą – jego układ nawiązuje do kalendarza i porządku kosmosu. Jego wieże symbolizują 4 pory roku, bramy – 12 miesięcy, a 365 okien – dni w roku. Wnętrza, w których zachowały się wspaniale dekoracje zajmują kolekcje: numizmatyczna, archeologiczna oraz zbiory Univelsalmuseum Joanneum.
Modern Art Gallery w Grazu, znana jako Kunsthaus Graz, to niezwykle charakterystyczny betonowy budynek współczesnej architektury. Jego niezwykła, zaokrąglona forma przypomina „wielkiego przybysza z kosmosu” i wyraźnie kontrastuje z zabytkową zabudową miasta. Pokrycie budynku składa się z szeregu polimerowych płyt. W charakterystycznych, skierowanych ku północy wypustkach umieszczono okna. Szczególnie ciekawie prezentuje się wieczorem, gdy fasada budynku jest podświetlona.
Jeden z tematów do wyboru w programie kongresu okazał się posiedzeniem regionalnej komisji UEA ze wszystkich krajów Ameryki Północnej, Południowej i Karaibów. Przedstawiciele wszystkich krajów mówili o rozwoju i działalności swoich krajowych organizacji esperanckiej (sukcesy i trudności).
Ewa Merha i Barbara Głód-Szarzyńska
I stało się. Przyszła środa. Kongres zamknięty. Jedziemy 140km. Warunki dobre, lekka klima w busie. Za oknem zielony krajobraz, ukojenie dla oczu. Jednak po upalnych dniach i niedospanych nocach, mała drzemka wskazana.
Nagle, co to? czy już sen? ktoś woła? Komu ciasteczko, cukiereczek, czekoladka a może śliweczka, winogrono, pomarańcza? Co się dziwisz? To przecież radosne, szczodre Braterstwo!! Tak to było całą drogę. A na miejscu: ochy, achy! Oto Minimundus w Klagenfurcie, czyli sławny Park Miniatur. Wow, trochę duży! 26 000 m2,166 modeli sławnych budowli z 50 krajów, skala1:25.
No i zaczęło się: czytanie, oglądanie, rozpoznawanie i oczywiście pstrykanie, czyli zdjęciowanie. Czasu mieliśmy dużo, więc przysiadaliśmy na ławeczkach i wracaliśmy do swoich ulubionych.
Takie najbardziej rozpoznawalne i powalające to:
1. Bazylika św.Piotra w Watykanie – cudo, wykonanie trwało 7 lat.
2. Wieża Eiffla – model ma ponad 12 m.
3. CN Tower w Toronto – najwyższy model – 23m, o cho, cho.
4. Taj Mahal – dokładny, przepiękny.
5. Sagrada Familia w Barcelonie – tyle szczegółów, jak dobrze podziwiać z bliska.
6. No, szósteczka wyróżniona… Schlossberg – wzgórze zamkowe w Grazu z Wieżą Zegarową, gdzie duża wskazówka pokazuje godziny. a mała minuty. Napoleon miał zburzyć wieżę ale mieszkańcy Grazu się złożyli i wykupili ją od Francuzów. Hura!!
I – no cóż! Podobało się. Niektórzy nawet pozmieniali w telefonie zdjęcia profilowe żeby zachować którąś z miniaturek. To jeszcze nie koniec pokazu były pociągi kolejki, diabelski młyn a nawet wahadłowiec kosmiczny.
Rzecz jasna poszliśmy także do kina 4D. Trzepało, straszyło ale frajda była wielka.
No co? czy to już wszystko? O nie, nie. Był jeszcze pyszny i „wielki’ obiad.
Krystyna Szpilowska
Graz – stolica Styrii, drugie co do wielkości miasto Austrii, usytuowane w pobliżu Alp Styryjskich. Miasto powstało na terenie wcześniejszej osady słowiańskiej o nazwie Gradec.
Kongres odbywał się w pięknym XIX wiecznym budynku z interesującym programem codziennych zajęć i koncertów oraz spotkań ze znajomymi z kraju i zagranicy. Ulokowane w pobliżu japońskie i chińskie restauracje dostarczyły wrażeń smakowych. Ostatni, międzynarodowy, wieczór kongresowy to interesujące występy przedstawicieli poszczególnych państw. W pamięci został występ Koreanki z elementami tanecznymi oraz przedstawicieli Austrii, którzy taniec ubogacili elementami świetlnymi do muzyki kompozytorów austriackich.
Codziennie w drodze do budynku kongresowego przemierzaliśmy deptakiem urokliwą starówkę Grazu. Wieczorem tutaj również odbywały się koncerty. Moją uwagę zwrócił występ zespołu kubańskiego – w rytm ich energetycznej muzyki bawił się cały deptak.
Dopełnieniem pobytu były wycieczki do Novopark Flugzenghotel, do zamku Eggenberg i Minimundus – miniaturowy świat niedaleko Jeziora Worthersee; miejsce nauki, zabawy,odpoczynku.
Bardzo miło wspominam wyjazd, dziękuję wszystkim uczestnikom i mojej współlokatorce. Organizacja i atmosfera w podróży oraz w czasie pobytu była super.
Opyd Stanisława
W dniu 6 sierpnia w kilkuosobowej grupie zwiedziliśmy restaurację znajdującą się przy Novapark Flugzeughotel w Grazu. Restaurację można zwiedzać w czasie gdy jest zamknięta dla konsumentów. Znajduje się ona w kadłubie samolotu Boeing 727 należącym do ostatniego prezydenta komunistycznej Czechosłowacji. Obok znajduje się samolot Iliuszyn Il-62M, w którym również jest restauracja i bar. Samoloty znajdują się na dachu hotelu na wysokości ponad 20 metrów.
Zwiedziliśmy również GATE 08 – jedno z największych w Europie centrów symulacji lotniczych.
Obejrzeliśmy 3 profesjonalne symulatory wyposażone w zaawansowane komputery odtwarzające systemy pokładowe w czasie rzeczywistym. Są to symulator Cessna, Boeing 737–800 NG oraz Airbus A319/320. Pokazano nam na nim symulację lądowania Airbusa A-320 w warunkach nocnych.
Marian Kocyk
Dla mnie uczestnictwo w Światowym Kongresie Esperanckim jest bardzo smutne ponieważ wielu „gesamideanoj” zmarło, więc teraz ja naprawdę rzadko spotykam znajomych. Jest jednak dobra strona tego, że poprzez częstą obecność w kongresach znam część prelegentów.
Z tego powodu wybrałam IKU4 o Walterze Whitmanie „Poeta nowych Stanów Zjednoczonych”, zaprezentowaną przez Humphreya Tonkina, którego pamiętam z innych kongresów. Bardzo dobrze, żywo i z humorem przedstawił tego poetę. Zawsze będę pamiętać jego poczucie humoru. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam poszerzyć moją wiedzę.
Niestety nie mogę tego powiedzieć o drugiej prelekcji, którą wysłuchałam „Psychologiczne zalety przysłów Zamenhofa”. Oczekiwałam przynajmniej jednego z przysłów, które znam z podręczników ale na próżno. Prelegent, wg mnie, niejasno zaprezentował swój punkt widzenia więc straciłam cierpliwość i wyszłam z sali.
Ale i tak się cieszę, że mogłam to zobaczyć.
Jolanta Kieres
Kongres z Melpomeną – Artystyczne Aranżacje.
XIX – wieczny pałac w sercu Grazu, okazała siedziba Centrum Kongresowego stał się wspaniałym miejscem wielu esperanckich wydarzeń kulturalnych.
Doskonale akustyczna sala koncertowa – Stefaniensaal, z balkonami zapewniła miejsca dla wszystkich uczestników Kongresu. Na imponujących organach, zwanych często królewskimi, koncertował vice organista z paryskiej bazyliki Saint-Germain w duecie z młodą sopranistką Lindą. Na scenie występowały esperanckie zespoły muzyczne, taneczne, orkiestry, wirtuozi z całego świata oraz 100-osobowy, istniejący od 50–ciu lat międzynarodowy Chór Esperancki pod dyrekcją Zdravki Boytchevej.
Na uwagę zasługuje koncert Afrykańczyka Abel Massiala, który przy akompaniamencie gitary śpiewał pieśni w kilku afrykańskich dialektach, w pięciu europejskich językach i w Esperanto.
Na Międzynarodowy Wieczór, podczas którego każdy z nas mógł zaprezentować krótki program artystyczny, Abel Massiala stworzył grupę wokalno – instrumentalną ochotników z kilku kontynentów, co było pięknym elementem integracji Esperantystów całego świata.
Na zakończenie wielką niespodzianką dla wszystkich było premierowe, wirtuozowskie wykonanie specjalnie skomponowanego w 1951 roku przez Petera Schwarza „Walca Esperanckiego” na fortepian dla uczestników Austra Esperanta Kongreso. Czarno-biała klawiatura ,,Steinwaya” poniosła jego dźwięki na cały świat.
Szkoda, że podczas tego Kongresu zabrakło prezentacji polskiej kultury.
Alicja Skalska, Krystyna Słaby































Dodaj komentarz