13 kwietnia wsiedliśmy do pociągu…ale nie byle jakiego….INTERCITY o godz,13.10 i wyruszyliśmy w kierunku Warszawy.
Podróż była spoko, miejsca numerowane, każdy miał siedzące i nawet przy rozkładanym stoliku. Do Warszawy Centralnej dotarliśmy o godz.17.48 a tam wsiedliśmy do pociągu do Białegostoku. W Białymstoku na dworcu czekała na nas NINA, esperantystka przez duże „E”, przywitaliśmy się serdecznie i NINA zaprowadziła nas na przystanek autobusowy i odprowadziła aż do Hotelu IBIS, gdzie zostaliśmy rozparcelowani na pokoje dwuosobowe. Umówiliśmy się na dzień drugi naszej wycieczki czyli 14 kwietnia.
. 14 kwietnia 2026 roku grupa rozpoczyna swoją przygodę i odkrywanie skarbów Podlasia.
Rolę pilota i przewodnika podjęła się pełnić Nina Pietuchowska, nauczycielka Esperanto na różnych kursach oraz imprezach esperanckich: SES, BET, Italaj Kongresoj itd.
Białystok to stolica województwa podlaskiego. Centrum i ośrodek administracyjno-gospodarczy, kultury, nauki. Miasto, gdzie przenikają się różne kultury, tradycje, gdzie można popróbować różnych smaków. To miasto Ludwika Zamenhofa. Tutaj urodził się znany lekarz, twórca języka Esperanto. Dzisiaj, Nina prowadzi nas szlakiem Esperanto i wielu kultur – opowiada o historii mijanych miejsc i obiektów: o szkole, w której rozpoczął edukację przed wyjazdem do Warszawy, o jego domu rodzinnym, domu Jakuba Szapiro, innego, ważnego esperantysty. Zobaczymy charakterystyczny Rynek Kościuszki i zabytkowe świątynie….
Zwiedzamy Centrum im. Ludwika Zamenhofa, gdzie zgromadzono bogate zbiory z tamtego okresu na wystawie – ,,Białystok Młodego Zamenhofa”. Wyruszamy w kierunku Pałacu Branickich, wizytówki Białegostoku. Już z oddali przyciąga wzrok Brama Wielka ,,Gryf” i okazały barokowy Pałac Branickich – zwany Wersalem Północy. Urzekają bogate wnętrza, elementy parku i ogrodów w stylu francuskim, bogate zbiory muzeum. Tutaj ma siedzibę Uniwersytet Medyczny i Muzeum Farmacji.
14 kwietnia przypada 109 rocznice śmierci Ludwika Zamenhofa. Nasza grupa została zaproszona przez Białostockie Towarzystwo Esperantystów i Białostocki Ośrodek Kultury na uczczenie tej rocznicy. Pod pomnikiem Patrona Esperanto złożono wiązanki kwiatów. Były przemówienia przedstawicieli organizacji oraz wspólne pamiątkowe zdjęcie. Również wspólnym zdjęciem zostało udokumentowane spotkanie pod pomnikiem – ,,Młodego Zamenhofa”.
Bogaty program pierwszego dnia pobytu w Białymstoku kończymy w miłej atmosferze na spotkaniu z białostockimi esperantystami w ich siedzibie. Nasza niezmordowana przewodniczka Nina, jeszcze tutaj dzieli się swoimi zbiorami z kart historii swojego ukochanego miasta.



. Drugi dzień wypełniły dwie wycieczki. Pierwsza do Tykocina – uroczego miasteczka położonego ok.30 km na zachód od Białegostoku. Znajduje się tam kościół późnobarokowy p.w. Św.Trójcy. Ma imponujący monumentalny kształt, który robi wrażenie. Zwiedziliśmy wielką synagogę, b. dobrze zachowaną i posiadającą spore zbiory judaików. Obok synagogi znajduje się restauracja Tejsza, która serwuje kuchnię żydowską. W Tykocinie na zamku król August II ustanowił Order Orła Białego w r.1703. Upamiętnia to pomnik. Po drugiej stronie Narwi stoi królewski zamek odbudowany przez prywatnego właściciela.
Druga wycieczka w tym dniu to wyjazd do Świętej Wody, źródełka o cudownych właściwościach. Jest tam Góra Krzyży gdzie pielgrzymi zostawiają krzyże. Wszystko to robi wrażenie. Dzień był intensywny i zostawił wiele pozytywnych wrażeń.
W trzecim dniu wycieczki odwiedziliśmy miejscowość Supraśl, położoną niedaleko Białegostoku.
Jest to urokliwe miasteczko znane z bogatej historii, zabytków oraz wyjątkowej atmosfery. Supraśl ma bogatą historię datowaną od 1501 roku, kiedy to na uroczysku Suchy Hrud powstał przeniesiony z Gródka prawosławny Monaster, którego założycielem i głównym fundatorem był wojewoda nowogródzki Aleksander Chodkiewicz.
Legenda dotycząca założenia Monasteru głosi, że mnisi z Gródka, po kilkudniowych modłach puścili z biegiem rzeki Supraśli drewniany krzyż z relikwiami, prosząc Bożą Opatrzność, aby zatrzymał się on w miejscu, które będzie najlepiej nadawało się na klasztor.
Nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od Monasteru Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy, jednego z najważniejszych prawosławnych klasztorów w Polsce.
Monaster został założony na początku XVI wieku i przez wieki był ważnym ośrodkiem religijnym oraz kulturalnym regionu. Szczególne wrażenie zrobiła na nas odbudowana cerkiew Zwiastowania NMP, która została zniszczona podczas II wojny światowej, a następnie wiernie odbudowana. Niestety to co oglądaliśmy to tylko bardzo dokładna ekonstrukcja. Oczywiście jest to budowla sakralna i prawosławna, ale wyglądem przypomina gotycki, ceglany zamek – postawiony na kwadracie, z wysokimi murami i wieżami na narożach. Świątynia zachwyca swoją monumentalną architekturą i pięknym wnętrzem, słynie z żywych fresków pokrywających ściany. Całe miejsce emanuje spokojem i jest pełne historii. To Monaster męski Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy Maryi i Św. Apostoła Jana Teologa. Obecnie liczy on 10 Braci. Brat Jan, przewodnik, zaimponował nam swoją ogromną wiedzą historyczną, którą umiał przekazać w ciekawy sposób, wplatając w swoją opowieść dużo humoru i odniesień do współczesności. Nudy nie było. Sam Monaster zrobił na nas ogromne wrażenie ,
Kolejnym punktem wycieczki było Muzeum Ikon, oddział Muzeum Podlaskiego mieszczące się w dawnym Pałacu Archimandrytów. Jest to jedna z najciekawszych placówek tego typu w Polsce. Muzeum posiada bogatą kolekcję ikon z XVIII, XIX i XX wieku oraz fragmenty XVI-wiecznych fresków uratowanych z dawnej cerkwi. Ekspozycja obejmuje około 300 ikon, przedmiotów sakralnych i unikatowych fresków nawiązujących m.innymi do wnętrza cerkwi, pustelniczej pieczary czy też wiejskiej chaty. Wzbogacone o oprawę świetlną mają pomóc oglądającym w zrozumieniu roli (nie tylko religijnej, ale też historycznej i obyczajowej) ikony w prawosławiu Kolekcja muzealna to religijne obrazy, wiele z nich bardzo starych i pięknie namalowanych. Muzeum dobrze wyjaśnia, jak ikony powstawały i dlaczego są ważne. Zaskakują żywe kolory i ilość detali. Wystawa została przygotowana w nowoczesny, multimedialny sposób, dzięki czemu zwiedzanie było bardzo interesujące i pozwoliło lepiej poznać kulturę prawosławia. Wizyta w muzeum była dość refleksyjnym doświadczeniem.
W dalszej części naszej wycieczki, chętnie udaliśmy się z naszą przewodniczką p. Niną do centrum miasteczka – zwiedzaliśmy Rynek. Rynek w Supraślu jest zadbany i otoczony zabytkowymi budynkami. Panuje tam spokojna atmosfera, a my mieliśmy okazję zobaczyć charakterystyczną zabudowę uzdrowiskowego miasteczka, oraz poznać jego historię. Oczywiście był także czas na „małe co nieco” w poleconym przez Ninę miejscu o nazwie „Jarzębinka”. Nasze kubki smakowe zostały tam zaspokojone w 100 %. Na pewno nie byliśmy wszędzie i nie widzieliśmy wszystkiego, ale zwyczajnie brak było na to czasu. Podczas naszego spaceru po Supraślu zatrzymaliśmy się także przy Pałacu Bucholtzów, przy fabryce i domu Jansena i innych ciekawych obiektach, o których nasza przewodniczka Nina wiele nam opowiedziała.
Dzięki tej wycieczce mieliśmy możliwość poznania specyfiki regionu, zobaczenia cennych zabytków, oraz spędzenia czasu w pięknym i spokojnym miejscu. Supraśl było warto odwiedzić.
Trzeci dzień naszej wycieczki zakończyliśmy wspólną kolacją w restauracji hotelowej.
Były wspomnienia, wierszyki, śpiewy – bardzo miła atmosfera, była wymiana upominków. Na kolacji nie mogło zabraknąć „naszej Niny”, która była z nami od pierwszych kroków postawionych na dworcu PKP w poniedziałkowy wieczór. Służyła nam swoją wiedzą, zarówno historyczną jak i praktyczną za co serdecznie jej podziękowaliśmy.
Było uroczyście i wesoło, a co niektóre koleżanki już snuły plany dotyczące następnej wycieczki. Nasza Pani Prezes Bożena nie powiedziała „nie”, mamy więc nadzieję na kolejny wspólny wyjazd.
Wybór Jamnika na towarzysza podróży to była ważka decyzja, której konsekwencją była podróż samochodem 4 osób a nie pociągiem z całą grupą. Od teraz naszym jedynym kompasem był nos umieszczony 10 centymetrów nad ziemią, a harmonogram dnia był zależny od humoru i uporu księżniczki. Podróżowanie z „parówką” to nieskończona przyjemność (i odrobina szaleństwa) a nuda odchodzi w niepamięć.
Jamnik to cud inżynierii. Jest to jedyny pies, który zmieści się w najciaśniejszym przejściu w pociągu, a jednocześnie potrafi zająć 110% powierzchni łóżka w pokoju hotelowym.
To tam, gdy dopada cię chłód, Jamnik ujawnia swoją supermoc jako system grzewczy w wersji deluxe. W samochodzie zajmuje mało miejsca (pionowo) i nieskończenie wiele miejsca (poziomo). Podróżując z Jamnikiem, przestajesz być anonimowym turystą. Stajesz się „tym człowiekiem od tego długiego pieska” bo Jamniki mają wrodzony dar zjednywania sobie ludzi – od panów policjantów po surowe panie w recepcji. A więc:
Ten kto ma Jamnika,
niech z nim w Świat pomyka.
Bo dużo radości
z jamniczej długości.
I dobrze Ci będzie,
gdy jest z Tobą wszędzie.
Raport to praca zbiorowa uczestników wycieczki







Dodaj komentarz